Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

February 16 2015

etonemalena
Dzisiaj zapytał mnie ktoś jaka jest moja pasja. Zbladłam. Niby pytanie jasne, człowiek niby w życiu coś robi ale tak na prawdę nie potrafiłam konstruktywnie odpowiedzieć. Zasmuciłam się. wydaje mi się że mogłabym zrobić tak wiele, nie wydaje mi się. Ja to wiem, ale mimo to nie robię nic.

January 15 2015

etonemalena
Zacznijmy od początku. Jest sobie człowiek, istota, istnienie, byt o dwóch rękach, dwóch nogach (niezawsze co prawda), ale przyjmijmy, że jest sobie poprawny fizycznie byt. Poprawny, hmm, może ogólnie przyjęty za poprawny, no ale wróćmy do tematu- człowiek doskonaly fizycznie. chcę się przez chwileczkę zastanowić nad nim.
Zacznijmy od opisu macek, łapaczy, dotykaczy, dzierżaczy. Mamy dwie ręcę, które wychodzą od kręgosłupa, czyli od szkieletu w jakimkolwiek tego słowa znaczeniu. Ramię, przedramię, zakończone dłonią z odruchem chwytnym. Czasem lepszym, czasem gorszym, ale chwytnym. Chwytają one rózne rzeczy, od papierosa, po penisa czy pierś do berła i jabłka. Dłoń potrafi ścisnąć, uderzyć, wyrządzić krzywdę, ale także potrafi pogłaskać, dotknąć, podniecić i coś odsłonić. Rączka maleńskiego dziecka łapie co popadnie i pcha do ust, później nie jest zbytnio inaczej, ale od małego znamy ich przeznaczenie. Jedna od drugiej jest bardziej zwinna, należycie, trzeba zachować jakąś równowagę. Do czego nam służą dłonie? to,że są nierówno wycenione w umiejetnościach odzwierciedla się już na każdej płaszczyżnie od fizycznej do mentalnej. Dłonie są do brania i do dawania, do otuchy i do krzywdy, do tworzenia i do niszczenia, do wymachiwania i do spoczynku.  Cały człowiek jest wielkim przeciwieństwem  samego siebie, ale o tym później, zajmijmy się dziś rękami. Unosimy je do pochwały, i do obelgi. Są nosnikiem i dobra i zła. w tym się równoważą i wypełniają. Ta sama ręka, którą podaje Ci jedzenie, może zabić. Ręka, która ma prawo głosu w świecie, może Ci to wszystko zabrać. Jednak ręką najbardziej bierze, przyjmuje, doświadcza, nauczana i przyzwyczajana robi to coraz bardziej zachłannie i bez pardonu. Rozmywa się gdzieś poczucie równowagi i popada w skrajności nawet tego nie widząc. Polityka, sztuka, życie, wiara. Oby była zawsze na końcu, dobrze, że siedzi w umyśle. Ręce mają moc. 

January 12 2015

etonemalena
3253 74c1 420
Reposted fromKaledonia Kaledonia viamotivate-me motivate-me

January 07 2015

etonemalena
etonemalena
Nieraz gdy się rano zbudzę i pomyślę, że muszę do wieczora żyć, mam wrażenie, jakby to było znów od urodzenia do śmierci.
— Myśliwski
etonemalena
Nikt nie odrzuca ciebie, odrzuca tylko to, kim jesteś według jego mniemania. Zresztą, jest to broń obosieczna, nikt też nie akceptuje ciebie. Dopóki ludzie się nie obudzą, po prostu akceptują lub odrzucają posiadane przez siebie wyobrażenie o tobie. Stworzyli sobie twój wizerunek i albo go odrzucają, albo akceptują.
— Anthony de Mello
etonemalena
Myślę, że czas przestać się zastanawiać nad stosownością moich słów. Dopasowaniem ich do obrazu w którym sobie pozuję oraz bezsensownego opadania rąk i ciągłej rezygnacji w przedbiegach. Tak na prawdę w tym momencie przestaje mnie już obchodzić czy mój wielki milowy krok naprzód okaże się rozkwitem choroby czy może lekarstwem na nostalgię. już mnie to nie interesuje. W tym momencie przestaję się zastanawiać .
Nie będę pisać żadnego manifestu, po prostu bez zadnego usprawiedliwiania siebie zacznę robić.
Bez żadnego ukazywania prawdy o świecie, bez żadnego układania scenariuszy w głowie i przeżywania go zanim on się wydarzy. Coś w stylu kreowania mentalnych wycieczek po możliwościach jednej sytuacji, a potrafię znaleść ich kilkanaście naraz. Zbyt wiele mam do powiedzenia, żeby tak po prostu zamilknąć na wieki. Tak po prostu sie wyłączyć z powodu strachu przed ogromem jaki jestem w stanie pomieścić w jednej minucie ciszy. Nie da się, do chuja! Na prawdę się nie da. Wolę być uznana za wariatkę niż krztusić sie pierdoloną ciszą i zagryzać ją na śniadanie jak bułkę z masłem. Właściwie nie mam już żadnej maski, jaka jest moja prawdziwa twarz? może powinna być bez wyrazu, jedynie stymulowana chwilą obecną? Przestaję myśleć, ze mam jakąs maskę. W tym miejscu jestem tu i teraz, wśród ludzi pośród ktorych jestem, tak samo jak mogłam być pośród innymi ludźmi i byłoby tak samo dobrze. Nic nie musze nikomu udawadniać żeby poczuć się wolną. Muszę wreszcie zrozumieć fakt, że jestem człowiekiem takim samym jak pozostali. Jeżeli potrzebuję sobie to napisać to to kurwa zrobię, a nie będę się zastanawiać że inni tego nie robią i czy jest to stosowne w ogólnie przyjętych zasadach, normach czy ustaleniach. Potrzebuję się wyzwolić z grzechu własnego poczucia winy, którego źródła odkąd pamiętam i tak nie mogłam znaleźć.Co za totalna paranoja, którą sobie sama stworzyłam z powodu jednego głupiego poczucia przeznaczenia, czy przynależności. Właśnie pozwalam sobie żyć i przestaję mieć poczucie winy z powodu swojego istnienia. Już nie będę skakać po ludziach. Sama decyduję kim jestem i kim będę. Jestem człowiekiem. nie wielkim i nie małym. Nie ma czegoś takiego jak wielki, albo mały człowiek. Samo słowo człowiek już jest czymś co powinno wystarczyć i nie powinno mieć żadnej gradacji znaczenia. Człowiekiem jednocześnie i wielkim i małym i taka jest, kurwa, kolej rzeczy. Nie będę siebie pomniejszać, ani upiększać w swoich i cudzych oczach. Jestem sobą. Jestem osobą niezależną, stąpającą po ziemi, która popełniła w swoim życiu mnóstwo błędów, często nieświadomie. kierowałam się błędnym poczuciem słuszności w bardzo wielu sytuacjach. Bez żadnego nakreślania sytuacji, to jest droga, do cholery, którą każdy przechodzi na swój sposób. Jednak to się wydarzyło i się nie odstanie, a cierpieć nad przesżłością też już nie będę bo zmarnuje kolejne cenne chwile. Nie będę obwiniac mojej osobowości, po prostu ją zaakceptuję. Jest chwiejna jak nogi Pana Cogito, zupełnie różne od siebie, ale nadal w tym samym ciele. Zawsze już będę się chwiała,ale zawsze też one będą razem czy mi się to podoba, czy kurwa nie. Nie chcę czuć się przez to wybrakowana. Nie, nie czuję się przez to wybrakowana. Jestem dobrym człowiekiem. Człowiek istota niedoskonała popełnia błędy, ale podejmuje też dobre decyzje. Na tym polega jego fenomen, jesteśmy jedynymi istotami na świecie zdolnymi do zadawania sobie pytań,ba! do odpowiadania na nie też. Nie będę więcej leczyć świata z anomalii i wynaturzeń. Chcę przestać wreszcie na wszystko mieć wytłumacznie i zając się po prostu zyciem. SSać go do oporu, ssać je do oporu.
Dziękuję, amen, ide jutro sprzedawać kosmetyki.

January 05 2015

etonemalena
Jestem już bardzo zmęczona tym że nie mam siły. Brakuje mi czasu na wstanie z łóżka rano do pracy. Chciałabym, żeby to wszystko jakoś się zmieniło. Niekoniecznie skończyło, bo z tym nie da się nic zrobić, przynajmniej nie mam na to wpływu. Niestety. Drażni mnie każde słowo, nawet cisza jest zbyt głośna, chce mnie przekrzyczeć. W myślach tysiące głów, których twarze przesłaniają mi moje własne potrzeby. Wieczne podkładanie głosu jak w jakiejś chorej kreskówce. 
-Dlaczego zawsze uważasz że coś musi być nie tak?
-dobre pytanie. Nie znajduję odpowiedzi.
Tego niepokoju i strachu nie da się wytłumaczyć. Niejednokrotnie starałam się znaleźć źródło, to jest niemożliwe. Przeogromny strach, który zamyka świadome postrzeganie rzeczywistości jest jak ogromny głaz, który zatyka przełyk. Nie da się go połknąć, ani nie da się go wypluć. Można tylko nauczyć się z nim żyć. Najlepiej tak, żeby nikt nie zauważył, że mówisz z pełnymi ustami.
Kolejny raz nie mam siły. 
Tak jak z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że to minie, tak samo wiem, że to również wróci. Wraca natomiast zawsze jeszcze gorsze niż było i niż sądziłam, że może być. 
Manifestacja godności poprzez negowanie jej istnienia. Czy nie w ten sposób można coś wygrać bądź przegrać? Potrzebny jest zawsze przeciwnik. Istnienie antonimu dopełnia istnienie synonimu. W pewien sposób potwierdza go poprzez totalną odwrotność. Konfrontować to można tylko przez konflikt. Dlatego constans w moim życiu nie jest możliwy. Prosta linia jest zbyt prostolinijna dla mnie, wiecznie się chwieję bardziej lub mniej. Przewracam się na którąś stronę z hukiem i z nieopisaną pewnością o słuszności zboczenia akurat w tę stronę. Równie szybko jak zbaczam szukam stałości, więc odbijam niepokornie wielką ucieczką w totalnie odmiennym kierunku po drodze łapiąc równowagę, której nie znoszę najbardziej na świecie. Wtedy nie ma słów. Świat nie ma znaczenia, a dym papierosowy, zapominam o nim.Pędzę i jestem po drugiej stronie. Jak na jakiejś łodzi w czasie sztormu który nigdy się nie kończy i trwa nawet w słoneczne dni kiedy wyginam swoją gębę od ucha do ucha i życzę wszystkim miłego dnia.
Nie nawidzę do tego stopnia, że jest mi obojętne kogo. Do tego stopnia, że jest mi obojętne w jakim miejscu zyję i z kim. Czasem nienawidzę tak bardzo, że zapominam o tym, że nie nawidzę i żyję na pozór normalnie. 
Jestem zmęczona tą nienawiścią. Nie mam na nią siły. Jednak one się przyjaźnią. Nienawiść i strach. Ta nienawiść i ten strach. Zabawne, chociaż tutaj forma jest jak Bóg przykazał.
Mogłabym mówić godzinami, bełkotać i krzyczeć. Równie dobrze jak to powiem mogłabym nie wypowiedzieć ani słowa i czułabym to samo. Po co jednak nazywać rzeczy po imieniu? Nie lepsze są niedopowiedzenia? Toż to takie nadające czaru, podniecająco enigmatyczne!
W tym momencie aż wstyd mi jakie niedopowiedzenie burzę ukazując swoje nienawistne. To właśnie jest ten przeciwnik. Z góry wiem jak będzie wyglądać dalszy scenariusz dlatego bez sensu są jakiekolwiek dywagacje. 
Bez sensu i z sensem bezsensu.

January 03 2015

etonemalena
Jedna wielka, czarna fala oblała moj pokój i wszystkie zdjęcia rodzinne. To niesprawiedliwe, żeby tak bez żadnego słowa wyjaśnienia karać wyrywczo istnienia. Czy to jest jakas loteria, czy to faktycznie ciąg przyczynowo-skutkowy bez żadnej jednostkowej możliwości zmiany? Śmierdzi tu kalwinistyczną percepcją, a przecież jest to niemożliwe. Porozrzucane talenta w rogach pokoju czekają, już prawie gniją niedorozwinięte. Sztuka burzliwa i brutalna pociąga aż do niemego stanu istnienia.
Każde słowo coś tworzy. to niewypowiedziane światy dwa. Jeden niewypowiedziany podszyty domyslem. Drugi zaś zamknięty gdzieś w kącie z obawy przed niezrozumieniem. Prostolinijny stan, nazywany bólem istnienia, jakie to zabawne, że tak to jest nazwane. 
Wypowiedziane słowa tworzą niejednoznaczne dwa spojrzenia. Pierwszy utkany z wybranych myśli i słow godnych udostępnienia ( kto nadaje im tę godność?). Drugi, domyślny na tysiąckroć złudzeń generowanych z różnych zakamarków.

Prościej jest nic nie mówić. Dla współistniejących co prawda. Jeżeli słowo nie ma wystarczającego znaczenia to tymbardziej trzeba zacząć je wypowiadać niż tkwić w bezsensownym marazmie bez poszukiwania odpowiedniego znaczenia.
Prościej też gdy ktoś pozornie ci towarzyszy. Świat realny ma wtedy jakaś radość z dzielenia. To tylko jedna czwarta redagowana jest wprawdzie, ale już nie całe cztery strony tkwią niezgłębione.

January 02 2015

etonemalena
0518 8c7b 420
Reposted byyourvictim yourvictim
etonemalena
Wczoraj odwiedził mnie bardzo stary znajomy. Kiedy zobaczyłam go w drzwiach wcale nie byłam zdziwiona, mimo iż od naszego ostatniego spotkania minelo kilka dobrych lat. Bez słowa uchyliłam drzwi i wpuściłam go do mieszkania. Nie widziałam do końca jak powinnam się zachować, łączą nas na prawdę cięzkie historie. Usiedliśmy naprzeciwko siebie, ale żadne z nas nie potrafiło spojrzeć sobie w oczy. Każde czuło się winne niedopowiedzeń które nas rozdzielily juz na zawsze. Bezpowrotnie w rzeczy samej. Wiemy o tym obydwoje jednak zadne z nas nie mówiło nic przez dłuższą chwilę.Tutaj nic nie da się wytłumaczyć, każde słowo nie ma właściwie żadnego sensu. 
Ta pustka, która zagościła od kiedy odszedł, a raczej kiedy ja odeszłam, pochłoneła trzy lata. To na prawdę długo, ale nie wystarczająco długo, żeby nie żywić żadnych uczuć. 
czy mozna cokolwiek zmienic, czy zwyczajnie przestać wyjaśniać sprawy, na wyjasnienia ktorych czas dawno minął? 
Jestem tak bardzo senna, tak bardzo śpiąca. 
- Może jutro porozmawiamy?
- Jak sobie życzysz.
Na prawdę chciało mi się spać, więc poszłam spać. Rano już go nie było, a kładł się obok mnie.
Może tak na prawdę wcale go nie było, tylko otworzyłam mu we śnie?
Najbardziej tęsknię za zapachem prania, może dlatego tak rzadko piorę ubrania? Tylko on dawał mi uczucie czystości.
Wczoraj kiedy siedział na przeciwko mnie i nic nie mówił uświadomiłam sobie dlaczego odszedł. 
Mi wystarcza sam fakt, dla niego od faktu wszystko się zaczyna.

January 01 2015

etonemalena
4127 0fd7 420
Reposted fromchocoway chocoway
etonemalena



how I plan to live my life
Reposted fromliwiadruzylla liwiadruzylla viafilmowy filmowy
etonemalena
8816 9fca 420

The Art of Getting By

Reposted frommajenki majenki viafilmowy filmowy
etonemalena
2549 1030 420
Nie zostawiłaś mnie jednak. Mówię to do ciebie oczywiście, do kogo innego jak nie do ciebie. Bardzo mi przeszkadzasz, wiesz? no ale zyjemy w jednym ciele, trzeba się dzielić częściami ciała- w tym raczej dochodzimy do kompromisow. Głowę jednak całą mi wypełniasz, trochę aroganckie zachowanie.
Cześć, jest nas dwie, a może kilka.
Właściwie sama nie wiem kto tam jest.
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl